TEN ROZDZIAŁ ZAWIERA TREŚĆ Z MIŁOŚCIĄ MĘSKO-MĘSKĄ! (LARRY) JEŚLI NIE JESTEŚ ZWOLENNIKIEM TAKIEJ MIŁOŚCI, TO OMIŃ TĄ CZĘŚĆ PO PROSTU. :) NIE CHCĘ PÓŹNIEJ CZYTAĆ KOMENTARZY, ŻE OBRZYDZA CIĘ TA SCENA! CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ. FUCKING ENJOY!
DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY KOMENTARZ <3
Nasz czas, nasza miłość..
Rano gdy się obudziłam, poraz kolejny chciałam się przewrócić z boku na bok, ale uniemożliwiał mi uścisk, w którym byłam uwięziona. Spojrzałam przez ramie, by sprawdzić co takiego mnie trzyma, lub kto taki mnie trzyma. Moim oczom ukazał się Zayn. No fakt, przyszedł w nocy, ta rozmowa. Czemu Liam ma zawsze rację? Ten wtulony we mnie chłopak z kruczoczarnymi włosami, trzymał mnie w taki sposób jakby bał się mnie stracić, a ja nie mogę na to pozwolić. Prawda? Nie mogę pozwolić, żeby osoba kto której zaczynam coś czuć nagle straci chęci do życia. Widziałam to w jego oczach, jak się na mnie patrzył. Jakby bał się, że jego życie straci sens, a ja mu go nadałam. Czyż to nie... Nie jest kochane? Wydaje się być taki idealny z tyloma wadami, a przyciąga jak malutki magnez, ale z siłą ogromnego magnezu. W dniu gdy go pierwszy raz poznałam, wydawał się taki tajemniczy i taki.. Inny? To chyba dobre słowo, czuł się inny, dopóki nie poznał chłopaków. Otworzył się przed nimi, przede mną też. Jest jedną z tych osób którym mogę bezgranicznie ufać. On jest zdecydowanie wyjątkowy. Tak słodko wygląda z tym porannym zarostem który dodaje mu męskości, nie mogę się powstrzymać, muszę to zrobić. Musnęłam opuszkami palców jego policzek i po jego zaroście. Chyba się mu spodobało. Ten uśmiech, najwidoczniej już nie spał, czekał tylko na mój ruch. Co za głupek. Zrobiłam jeszcze kilka okrężnych ruchów na policzku, a na koniec dostał pstryczka w nos.
- Za co?
Pisnął jak mała dziewczyna, ledwo powstrzymując się od śmiechu. zaraził mnie tym, tylko ja nie potrafię się powstrzymywać i wybuchłam niepohamowanym śmiechem. Spojrzał na mnie takim wzrokiem, jakby.. Jakby się miał zaraz obrazić. Delikatnie się nad nim nachyliłam, chciałam tylko musnąć jego nos, by się nie złościł. Za każdym razem gdy robił tą obrażoną minę, chciało mi się bardziej śmiać. Nie, nie mogłam znowu tego zrobić, obraziłby się na amen. Kontynuowałam swoje ruchy, ale on okazał się być cwańszy niż na jakiego wygląda. Nasze wargi niespodziewanie, zetknęły się. Stworzyły taką idealną całość, tak delikatnie muskały moje wargi. Coś niesamowitego. I ja glupia chciałam uciec od takich rzeczy? Przecież jego wargi.. Sprawiają, że.. że cały świat zaczął wirować, te przyjemne poczucie bezpieczeństwa w jego ramionach, te dreszcze. Ta siła która przyciąga mnie i pragnie by.. by każda cząsteczka mojego ciała była przy jego. Naprawdę, obawiałam się czegość takiego? Mruknęłam pod nosem, a on nadzwyczajniej zaśmiał się mi prosto w twarz. Stuknęłam go w ramię, z rozbawioną miną odsunął się. Cały czas patrzył na mnie tym wzrokiem, takie ciepło. Kolejny raz sprawił, że zalałam się niewidocznymi rumieńcami.
- Kanapka z serem.
Wysunęłam tyłek spod kołdry i spojrzałam na niego z poważną miną, o co mu chodzi? Prychnęłam, czy on uważa, że zrobię mu śniadanie do łóżka? Klęknęłam na łóżku tuż przy nim z głupią miną, nadal się głupkowato uśmiechał. Cały czas to robił, oczy świeciły się jak pięciozłotówki. Mruknął coś pod nosem, mało słyszalnie i przyciągnął mnie do siebie. Na swoich rozgrzanych policzkach, czułam jego ciepły oddech. Rozpalał je coraz bardziej, po czym jego wargi znalazły się przy uchu. Wymruczał, wprost do ucha:
- Kanapka z serem, Dise.
- Jaka zaś kanapka z serem Zayn? O co Ci chodzi?
W moich oczach znalazło się zdziwienie, o tak. Naprawdę, coraz trudniej jest mi go zrozumieć. Gada jakimiś szyframy i każe mi je rozwiązywać? Och, Zayn głupku mów co Ci łazi po tym łbie.
- Czyż nie uważasz, że teraźniejsze 'Kocham Cię', brzmi tak banalnie? Dlatego Kanapka z serem.
- Weź idź się lecz.
Popukałam go w czoło, następnie usiadłam na nim okrakiem. Tak emocje mną zawładnęły, chciałam być jeszcze bliżej niż było to możliwe. Może przez to, że w tak nietypowy sposób wyznał mi miłość? Tak, Zayn jest nietypowy, jest.. jest taki, taki. Nie mogę znaleźć słowa, żeby go opisać. Jest sobą, co sprawia, że jest ideałem. W każdym calu.
- Ja Ciebie też Kanapka z serem..
To było nieświadome wyznanie, ale jakże prawdziwe. Tak, całkowicie. Zrozumiałam, że Zayn będzie tą drugą połówką. Tą ukochaną osobą, która będzie ze mną na dobre i na złe. Nie jesteśmy idealni dla wszystkich, lecz dla samych siebie. Dla nas obojga, jesteśmy tym czego szukaliśmy tak długo. Mimo, że to stało się tak szybko, czuję, że to naprawdę nowy rodział w moim życiu. Zdecydowanie najpiękniejszy..
LARRY
- Harry, nie wiem czy to dobry pomysł, no wiesz..
Zacząłem. Ten dzieciak chyba nie zdaje sobie sprawy z tego jak poważna jest ta sytuacja.
- Lou, zrozum wreszcie, ja nie potrafię tłumić w sobie uczuć, dobrze o tym wiesz! Nie chcę wciaż czuć tej presji, gdy będę chciał Cię pocałować publicznie, a nie mogę. To mnie rozrywa na pół, musisz zaakceptować moją decyzję, ale ja nie mogę zaakceptować Twojej. Jeśli nadal chcesz się ukrywać z tym co jest między nami. To.. - jego głos łamał się coraz, bardziej. Wystraszyłem się tego co ma na myśli. - to.. To ukrywaj się z tym sam, Lou. Bo ja nie widzę przyszłości między nami. Cholernie Cię kocham, jak nikogo innego. Nie potrafisz tego docenić.. Staram się, staram. Niedoceniasz tego, mnie.. Nas.
Weschnąłem dosyć głośno. Nadal niedocierały do mnie jego słowa, czy on sugeruje, że nasze drogi się rozchodzą? Że się rozstajemy? Nie mogę pozwolić, nie mogę do tego dopuścić. To wszystko straci sens gdy.. gdy go zabraknie. Gdy zabraknie nas.. W momencie chciał odchodzić, złapałem go za nadgarstek. Gwałtownie go do siebie przyciągnąłem, jego zadziorny uśmieszek, oprócz tego w jego oczach widziałem łzy, plus to jak bardzo jest napalony, przez to jeszcze bardziej się nakręciłem.
- Jeśli mam się ujawnić, żeby być z Tobą bez żadnych konsekfencji.. Podejmę to ryzyko, zrobię to... dla nas. Tylko H..-Harry nie odchodź.
Wyszeptałem, przybliżając się do niego jeszcze bliżej. W tym momencie liczył się tylko on i ja. Nasza wspólna chwila, z każdym dniem pragnąłem go jeszcze bardziej. Zazwyczaj nasze zabawy kończyły się na zwykłych pieszczotach, intymnych dotykach nic więcej. A teraz? Teraz zapowiadało się na coś więcej, nie pomyślałbym wcześniej o tym, co miało się właśnie wydarzyć.
- Boo, jesteś pewien swoich poczynań? Nie będziesz żałował tego, co może się wydarzyć? Nie wspominając dnia w którym się do wszystkiego przyznamy?
Słowa wychodziły z niego tak płynnie, zero strachu, zero tego wszystkiego. Jakby przestał się po prostu przejmować, a bał się o to jak ja przyjmę to co sie stanie. Nasi fani. To wszystko jest takie skomplikowane, a kto powiedział, że życie będzie łatwe? Na szczęscie trzeba sobie zasłużyć, a ja na nie chyba zasłużyłem, prawda? Bo spotkałem Hazzę, chłopaków.. To więcej niż mogłem śnić.
- Jeszcze nigdy niczego nie żałowałem, tego co jest związane z Tobą Harry. Pozwól mi zrobić to tu i teraz, bez żadnych zabowiązań. Wiem, że oboje tego chcemy. Nie zaprzeczysz..
Ostatnie słowa wymruczałem lokatemu do ucha, co mu się spodobało. To pożądanie w oczach, to był nasz czas. Dłonią sunąłem po policzku młodego, co jakiś czas sycząc jakieś sprośne słówka. Coraz bardziej się podniecał, co na mnie również zadziałało. Napięcie w spodniach rosło z każdym jego dotykiem. Tak Harry, o właśnie tak. Swoje dłonie ułożył na moich biodrach, przyciskając je do swoich. Nasze krocza powoli się o siebie ocierały. Nie mogłem pozwolić na to, żeby grzał się w tej koszulce, prawda? Szybkimi ruchami zdjąłem ją z niego i rzuciłem w kąt. Teraz mogłem w całości podziwiać jego nagi tors, delikatnie wyrzeźbiony. W sam raz. Jedną z dłoni nadal wodziłem po jego policzku, skupiając wzrok tym razem na jego nieziemskich zielonych tęczówkach, nie próżnował. Puścił moje biodra, stojąc w tej samej pozycji, ale dłonie skierował na mój tyłek. Wsunął je pod spodnie i ścisnął pośladki, które znajdowały się jeszcze w ciemnych bokserkach. Drugą dłonią jeździłem wzdłuż jego torsu, zatrzymając się przy podbrzuszu loczka. Denerwowało go to, nie lubił gdy się z nim bawię. Zaśmiałem się, pomrukując cicho. Chłopak chyba nie wytrzymał napięcia, uniósł mnie do góry, nogi owinąłem wokół jego pasa. Nie chciałem przecież spaść przez nieuwagę Hazzy. Pchnął mnie na nasze wspólne łóżko, ależ z niego zwierzak! Jeśli chodzi o sprawy intymne, zawsze taki był. Dziki. Wkoczył na łóżko, dobrał się do moich spodni. Miał problem z rozpięciem spodni, nie tylko moich ale swoich też! A codziennie się przecież musiał rozbierać. Zbytnio się stresował. Odsunąłem jego dłonie od suwaka i zrobiłem to za niego. Szybko rozpiąłem guzik od spodni, ale zacząłem się z nim drażnić. Zamek rozsuwałem powoli w dół i wracałem do góry, to mu się zdecydowanie nie podobało. Niezadowolony chłopak.
Sciągnął spodnie, a moim oczom ukazało się dość duże wybrzuszenie w jego bokserkach, zawstydził się, bo patrzę na jego krocze? Urocze. Różowe policzki niesamowicie kontrastowały się z jego świecącymi oczami. W momencie gdy on zsuwał spodnie ze mnie, postanowiłem pozbyć się niepotrzebnej garderoby, takiej jak moja koszulka w paski. Wylądowała z resztą ciuchów na podłodze. Teraz zabawa miała się zacząć, usadowił się pomiędzy moimi nogami i z każdym nachyleniem się w poszukiwaniu miejsca do wycałowania, ocierał się o mnie. Teraz to on bawił się ze mną? Uniosłem biodra ku górze, by móc troszkę podrażnić się z nim, kolejny raz. Zapach który roznosił się po całym pokoju, był zmieszany naszymi perfumami i hormonami. Można tak to nazwać? Chyba dobre połączenie. Mógłbym mieć takie perfumy. Jego biodra zaczęły się poruszać corac szybciej, chciał mnie doprowadzić do orgazmu przez same pocieranie? Sam jego ochrypnięty głos sprawiał, że miałem już mokro w gaciach, co nie raz kończyło się tym, że musiałem sobie ulżyć za pomocą ręki w łazience. Nie mogłem mu powiedzieć, że ilekrość słyszę słowa które wydostają się z jego ponętnych delikatnych warg, sprawiają mnie o erekcję. Chciałem go już w sobie poczuć, albo chociaż jego wargi wokół mojego przyjaciela, który wciąż czekał na zabawy z niecierpliwością. Mój kolega miał coraz ciaśniej, jego stan się pogarszał, desperacyjnie potrzebował ulżenia, a to mógł zrobić tylko on. Ten kędzierzawy chłopak. Moje oczy rozbłysły w momencie, gdy właśnie nasze wargi się wreszcie złączyły. Tak delikatnie, tak czule. Nie chciałem tego, ja potrzebowałem czegoś ostrzejszego, zachłannego pocałunku.
- Harry, na co czekasz? Wiem, że lubisz dominować skarbie, ale w takim tempie, będę musiał się znów sam zaspokoić.
Wysyczałem przez zęby, doprowadzał mnie już do szaleństwa. Jego głupowaty uśmieszek, znaczył, że to początek jego odgrywania się za to, jak długo zwlekałem z tym naszym 'pierwszym' razem. Może miał rację? Zasłużyłem sobie na to, Zgadzam się. Ale nie tylko mnie doprowadzało to do szału, granic możliwości. Chyba w końcu się przemógł, bo pocałunki stały się bardziej drapieżne i namiętne. Na to czekałem. W całości oddałem się tej chwili, temu co nas czeka za kilka chwil, zachłannemu pocałunku. Moje dłonie sunęły się wzdłuż jego ciała, robiąc kręgi na delikatnie opalonej skórze. Uśmiechał się, na stykniecię się naszych ciał. Pragniemy tego. Bardzo. Postanowiliśmy, że damy ponieść się chwili. Pocałunki były już na tyle zachłanne i pełne podniecenia, co namiętne. Na moment musieliśmy przestać, zabrakło nam tchu. Ten chłopak sprawia, że czuję się niezaspokojony i coraz bardziej wątpię, w to, że jednak nastąpi ta chwila w której opadniemy na siebie wykończeni, oraz spełnieni. Mój przyśpieszony oddech nadal nie ustępował, zielonookiego również nie. Uśmiechnął się zadziornie, po czym wpił się z czułością ponownie w moje wargi. Tym razem języczkiem przejechał po nich i wsunął go do środka. Nie mogłem nie oddać tak zacnego czynu. Całowaliśmy się z umiarem, mój kolega cisnął się w bokserkach z bólem.
Jęknąłem cicho, sunąć dłonią do niego z pogotowiem, potrzebował dotyku lokatego, ale on nie chciał się jeszcze z nim bawić. Gdy moja dłoń znalazła się już na przyrodzeniu, zostałem skarcony wzrokiem Stylesa. Nagle moja dłoń znalazła się na jego kroczu, spojrzał na mnie z.. z rozkazem? Tak to zdecydowanie był rozkaz. Bez protestów wjechałem dłonią do środka, napotykając nabrzmiałego członka Hazzy. Mruknął pod nosem, z uśmiechem. Jakby inaczej? On nawet w najbardziej poważnej sytuacji nie potrafi się powstrzymać od uśmiechu. Te delikatne dołeczki, przez nie gdy pierwszy raz go zobaczyłem, dostałem zawrotów głowy. Ten dzieciak ma to coś, czego potrzebuję jak ryba wody. Był osobą przez którą trzymałem się przy życiu. Bez powietrza bym się obył, ale bez niego? Nigdy w życiu. Życie w samotności, bez Harry'ego? Koszmar. Jak ja mogę teraz myśleć o takich rzeczach? Harry leży nade mną praktycznie nagi, no tak bokserki. Zsunąłem je z niego, w końcu potrzebowałem większego dostępu do jego przyrodzenia. Moja dłoń przyśpieszyła stymulowanie, w górę i w dół. Sprawiłem mu kolejną przyjemność, ciepło rozlało się po moim ciele. Uśmiechnąłem się sam do siebie, byłem dumny z siebie. Nie potrafię czekać, Harry. Wykrzyczałem jego imię w głowie setny raz, żeby już wreszcie zrobił mi dobrze. Głupi ja. On tego nie słyszy. Przycisnąłem go do siebie, obijając się biodrami. Raz szły w górę, raz opadały. Teraz już Harry, naprawdę przejął inicjatywę. ostatnia część mojej garderoby znalazła się z resztą na ziemi. Pragnął mnie! Kocha mnie. Te słowa brzmiały mi w głowie, przy każdym dotyku. Chcę więcej, chcę Cię wreszcie poczuć. Delikatne muśnięcia jego dłoni na moim przyjacielu, dodawały mu 'objętości' stawał się coraz twardszy, podobało się mu. Podoba się mu dotyk jego właściela. Tak Harry jest właścielem mojego przyrodzenia. Odpłynąłem, kompletnie. Doczekałem się tego. Mimowolnie biodra uniosły się do góry i opadły, znowu. Ta przyjemność. Przy coraz szybszych ruchach, oddech stawał się płytszy. Sapania i ciche pomrukiwania, dopingowały tego zwierzaka. Pocałunki ustały, poczułem jak jego zęby wbijają się w moją wargę. Mruknąłem niezadowolony z zakończenia. Musnąłem jeszcze czule jego wargi, znaczy miałem taki zamiar, lecz on uciekł w dół. Słodkie wargi wycałowywały sobie ścieżkę od szyi, aż po brzuch. Rozkosz jaką mi dawał ręką, te jednak nie ustawały. Tym razem chciał coś od siebie dodać, był coraz niżej i niżej, niżej.. Skończyło sie na tym, przyjemny dreszcz przeszedł przez moje osłabione i napalone ciało. Ciepłe pocałunki wzdłuż mojego penisa, to jest to. Pragnąłem tego cały dzień. Okrążył główkę wargami, powoli ją ssąc i przygryzać. Co zrobiłem? Mimowolnie wypuściłem stłumiony jęk, sapnąłem gardłowo i zacząłem się wić po łóżku jak opętany. Dopomagał sobie dłonią, gdy znalazłem się w jego ustach do połowy. Znowu jęknąłem. Głośniej. Jeszcze głośniej. Czasami były to stłumione sapnięcia i pomruki.
- Będziesz długo wykrzykiwał moje imię, Loueeh. Rób to już teraz..
Następne zawroty głowy, jego wargi musnęły moje ucho, przygryzając przy tym jego płatek. Nie chciałem się narazić na to, że zostanę ukarany. Nie chciałem przecież pójść spać gdy jestem bliski erekcji w ustach mojego wybranka, nie teraz. Syknąłem. Ma taki sprawny język, uoh.
- HARRY.. OUH, HARRY. KURWA.. HARRY! DALEJ, SZYBCIEJ..
Tak jak prosił wykrzyczałem, ten z uśmiechem wrócił do swoich poprzednich czynów. Wplotłem dłoń w jego lśniące, kręcone włosy i nadałem mu odpowiedniego tepma, które wydawało się mi za wystarczające, myliłem się. Przyśpieszył, robił to coraz szybciej i dokładniej. Gdy zacząłem pulsować w jego ustach, zwalniał. Wciąż się droczy.. Z powrotem nadałem mu odpowiedniego tepma. Wspaniala chwila, zaraz miałem dojść w jego ustach, prawda? Już tylko chwila.. Moment i wybuchnę. wygiąłem się w łuk, z upragnieniem czekając na wielki finał.
*
KOCHAM WAS, WIECIE? NIE WYSZŁO MI TO TAK JAKBYM CHCIAŁA, ALE CHYBA JEST OKEJ, CO? PIERWSZA TAKA SYTUACJA GDZIE ZROBIŁAM TO. OPISAŁAM KAWAŁEK TAKIEJ SCENY. BRR.. ZAWIODŁAM SIEBIE, BO RACZEJ NIE JEST IDEALNIE. JAK SIĘ ROZKRĘCĘ, TO ZOBACZYCIE :D ODSTAWIĘ WAM TU TAKIE PORNO, ŻE WAM WŁOSY DĘBA STANĄ! DZIĘKUJĘ ZA PRZECZYTANIE.@LIAMSNIGGA
ZAPRASZAM NA - seconddirection.mylog.pl
;OOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO kanapka z serem hahaha ja pieprzę :D głupi Zayn :d a Larry ? dziewczyno.. wyszło zajebongo !!! teraz za każdym razem jak bede widziała zdjecia harry'ego i louis'a bede sobie przypominała to co napisałaś :D
OdpowiedzUsuńzgadzam się z tobą . x
Usuńdobre porno nie jest złe ; D xDD zajebiście ci to wyszło : ) gratuluję : )
OdpowiedzUsuń" kanapka z serem " haahah :D . no po prosty jebłam xd .a Larry .. *_* dziewczyno ! ja chcę coś takiego w każdym rozdziale :D XDD . oh no podnieciłam się po prostu ;D . dawaj szybko następny xd .
OdpowiedzUsuń'JAK SIĘ ROZKRĘCĘ, TO ZOBACZYCIE :D ODSTAWIĘ WAM TU TAKIE PORNO, ŻE WAM WŁOSY DĘBA STANĄ! ' kurde dziewczyno jpr hahah boję się xd podnieciłam się hah xd lol i ta kanapka z serem hahah ; p nie mogę ja też jak zobaczę zdjęcie Hazzy i Lou to mi się to przypomni ;x
OdpowiedzUsuńDziękuję za każdy miły komentarz, dodaję mi to ochoty na dalsze części. Miło się to czyta. :) <3
OdpowiedzUsuńPisze ten komentarz ponownie ponieważ, niechcący za szybko go opublikowałam.
OdpowiedzUsuńTen moment z "Kanapką z serem" rozczula mnie za każdym razem gdy gdziekolwiek się na niego natknę. Naprawdę uroczo jest między Dise a Zaynem, taki prawdziwy, szczery związek. Bardzo podoba mi się jak opisujesz uczucia dziewczyny.
Przepraszam Cię najmocniej, ale po prostu nie lubię jakichkolwiek tekstów z opisanym seksem między mężczyznami, więc po prostu ominęłam ten fragment i niestety, nie wyrażę swojej opinii na jego temat. Musisz mi wybaczyć.
Żadnych większych błędów nie zauważyłam, no pomijając powtórzenia, ale w końcu komu one się nie zdarzają, prawda? Oby tak dalej kochana autorko.
Pozdrawiam i życzę weny.
A także zapraszam do siebie:
http://is-breathing-for-this-moment.blogspot.com/
EJJJJ ! ZGADZAM SIĘ Z ANONIMEM , A TERAZ MOJE SKROOOOOOMNNE BARDZO SKROMNE ZDANIE O LARRYM XDD
OdpowiedzUsuńJA PIERDOLE ORGAZM KURWA ! BĘDĘ TO SOBIE CZYTAĆ NA DOBRANOC ŻEBY MIEĆ ZAJEBISTE SNY ! NO JA PIERDOLE NAWET NIE WIESZ JAK MI SIĘ TO ZAJEBIŚCIE CZYTAŁO . JA CHCĘ WIĘCEJ SCEN LARREGO ! XD
MIAŁ BYĆ KOMENTARZ , ŻE O JA PIERDOLE A JEST ŻAŁOSNY ; C ; DDD
AAA NO I JESZCZE ZAYN I DISE . JAK CZYTAŁAM O KANAPCE Z SEREM TO SIĘ ZROBIŁAM GŁODNA ; O HAHAHA .
DOBRA KOŃCZĘ JUŻ TEN BEZNADZIEJNY WYWÓD XDD <3
ook, nie wiem co napisac, boje sie napisac. No bo to co piszesz, jak piszesz.. ehh jestes genialna. serio mysle ze masz talent :c nie klamie ! czytalo mi sie to tak, jakbym czytala jakas prawdziwa ksiazke, serio! mow co chcesz, ja i tak ci zazdroszcze takiego talentu. ;> to jak opisalas stosunek Larryego.. zajebiscie ! bozeee kocham twojego bloga. :)
OdpowiedzUsuń~Kabanos xd
Masturbowałam się czytając scene o Larrym. I miałam TAAAAAAAAAAKIII orgazm.
OdpowiedzUsuń