niedziela, 19 sierpnia 2012

HA! ONE SHOT 2.

Larry Stylinson

Jest to druga część poprzedniego shota. Wiem, wiem.. Powinnam zacząć pisać kolejny rozdział, ale tu was zaskoczę, będę publikować tutaj one shoty. Mam wspaniały pomysł na nowe opowiadanie, więc to jest już zamknięte.. Dziękuję za tak miłe opinie, komentarze. Kocham was <3 MASSIVE THANK YOU.




Przepraszam..
Ja wiem, obiecałem. Obiecałem mu, dotrzymałem obietnicy, może nie do końca to zrobię.. Nieważne, obiecałem również Tobie, że będę trwał u Twego boku, ale ja nie potrafię. Pamiętam ten feralny dzień sprzed dwóch lat, gdy kazał mi przysiądź, szczególnie na siebie, że ułożę sobie życie mimo wszystko. Ułożyłem, widzisz? Nie widzę żadnego sensu by żyć, tak mam kochającą mnie osobę, oczywiście kocham Cię. Lecz tej miłości nie mogę porównywać do tamtej. Tamta była.. piękna? Urodziwa, szczera i cholernie prawdziwa. Nigdy nie wiedziałem, że jestem w stanie pokochać kogoś tak mocno, że bez niego nie będę potrafił odnaleźć sensu życia. Nigdy tego nie chciałem, broniłem się rękami i nogami, ale to wszystko na marne. Pewnego dnia pojawił się w moim życiu, a od tamtej pory bywał już tylko częściej i częściej, a ja wraz z tym wszystkim stawałem się słabszy, bo poświęcałem dla niego wszystko, a świadomość, że pewnego dnia go stracę, zabijała mnie od środka. Wciąż mnie zabija, robi to codziennie, każdej nocy, ranka czy popołudnia. Nie mogę znaleźć swojego miejsca, gdy nie ma go przy mnie czuję się.. pusty? Już te cholerne dwa lata minęły, gdyby tu był, trwał bym z nim, ale on odszedł. Pamiętam dzień w którym się z nim wreszcie pogodziłem, po sześciu miesiącach udręki, wpadł mi w ramiona, przepraszałem go, błagałem. Wybaczył mi, wiesz? To był najpiękniejszy dzień mojego życia, wciąż siebie wtedy nienawidziłem. Cierpiał przeze mnie i ja sam cierpiałem, przez własną głupotę tak długo. Chciałbym wrócić do czasu gdy był ze mną. Nie chcę żebyś czuł się nie chciany, lub niezręcznie to czytając, właściwie nie wiem dlaczego zacząłem od zwykłego przepraszam. Postawiłem Cię w trudnej sytuacji, jeszcze raz przepraszam. Wiedz, że naprawdę Cię kocham i kochać będę, nigdy się to nie zmieni. Tylko moje życie nie ma sensu, przy kimś kto zasługuje na kogoś lepszego niż ja.. Moje serce jest pełne cierpienia, wiesz? Cholera, ten mój monolog jest bezsensu, wiem, zraniłem Cię tym. Wiem, że jeśli to czytasz mnie już nie będzie. Harry a niech Cię anioł kopnie, bo musieli zabrać akurat Ciebie z tego świata. Zayn.. Kurwa. Przez ten czas nie wspomniałem o nim ani jednym słowem. Codziennie do niego chodziłem, śnił mi się. Z dnia na dzień się nasiliły, to już czas. Muszę, to zrobić choćby nie wiem co, nie daję rady już udawać. Uszczęśliwia mnie fakt, że kochasz mnie i kochałeś. Harry błagał mnie, żebym ułożył sobie życie z kimś innym. Tym kimś jesteś Ty, Zayn. Pustka w głowie, pustka w sercu. Nawet nie umiem dotrzymać głupiej obietnicy, swojej miłości, do końca. Dzień w którym dowiedziałem się o jego chorobie, zabijało mnie.. Byłem na siebie wściekły w dniu gdy pozwoliłem mu odejść na jebane pół roku, bałem się jak cholera, że go już nie ujrzę, że to koniec. Teraz? Tamto to pikuś, z porównaniem bólu, kiedy już nie dało się nic zrobić. Poznałem Cię wtedy, zaprzyjaźniliśmy się. Skarbie.. Znienawidzisz mnie, prawda? Nie chciałbym tego, ale znam Cię.. Kiedyś mi wybaczysz, zrozumiesz, że taka była kolej rzeczy. Sam w końcu pokochasz kogoś tak mocno, na tyle by odebrać sobie życie, by móc z nią być już na zawsze.. Jestem żałosny. Myślę, że te tabletki już działają. Alkohol też daje się we znaki, wybrałem taką śmierć, gdzie będzie szybko i bezboleśnie. Jakie to żałosne żegnać się z Tobą przez list. Ciągle nie napisałem tego co miałem.. Tak więc, wiedziałem iż stracę go. STRACIŁEM GO CHOLERA JASNA, KURWA JEBANA MAĆ. Powiedz mi dlaczego tak musiało być?! Nie chcę żebyś cierpiał, przez to, że ja sobie nadal nie radzę z życiem. Zawsze miałem Cię jako wsparcie, byłeś przy mnie, rozumiałeś mnie bez słów. Dziękuję Ci za to.. Osoba która zajmie moje miejsce będzie miała wielkie szczęście, bo jesteś ideałem na swój sposób, mimo głupich nawyków i wad, wspaniały z Ciebie człowiek. Dupek, dupek i jeszcze raz dupek, myślę o sobie, w pewnym sensie też on Tobie. Męczy Cię moje zachowanie, odpycham Cię, bo.. bo nie jesteś nim. Myślałem, że dzięki Tobie zapomnę, ale wtedy było coraz gorzej. Przypominasz go, nawet jeśli nie wyglądacie podobnie. Macie to coś, co chce się mieć dla siebie. Musisz wiedzieć, że zawsze on był i będzie właścicielem mojego serca. Jakaś część jest dla Ciebie. O Boże, proszę weź mnie już z tego świata, nie drocz się ze mną. Wypisuję tu takie głupoty, przez które Cię tylko zranię, ale wiem, widziałeś to we mnie. Wiedziałeś o tym wszystkim, mimo to ze mną byłeś. Kochałeś mnie, Zayn. Dlaczego to robię.. bo muszę? Muszę, tak właśnie muszę, zaznać szczęścia w innym świecie razem z nim, ponieważ moje miejsce znajduje się przy nim. To jest tak chore. Tak strasznie kręci mi się w głowie. To już niedługo, tak blisko.. Tylko nie płacz, nienawidzę widoku Twoich łez, a jestem pewien, że z góry będę miał na Ciebie oko, dlatego nie rób tego. Nie warto, nie za mną. To wszystko straciło sens, gdy ta choroba przejęła jego ciało. Boli, ja nadal cierpię z myślą o tym, że go jest już tak blisko, ale nie mam do niego dostępu. Anioły się ze mną droczą, bawią się mną.. Pewnie i tak nie napiszę tego czego miałem, pewnie zapomniałem już wątek, który był najważniejszy. MUSISZ ZAWSZE PAMIĘTAĆ, ŻE CIĘ KOCHAM. Nigdy nie myśl inaczej, nie zabijaj się, nie niszcz się. Nie pozwól żeby to wzięło Cię od środka. Pamiętaj też o tym, nie odchodzę z Twojego powodu, tylko przez samego siebie. Jestem TCHÓRZEM, życie jest jak piekło, a ja na nie chcę żyć w piekle. Niebo jest przy nim. Przepraszam.. Nie pozwól,

Ręka chłopaka zsunęła się z kartki zostawiając, długą kreskę zamiast przecinka. Pożegnanie wyszło mu długie, to wszystko było tak dziwne i niebezpieczne. Zostawił jedno życie, a drugie na niego czekało. Nie mógł dokończ listu pożegnalnego, tak bardzo chciał wreszcie odejść do lepszego świata, w którym Harry był zdrowy, gdzie mógł żwawo się poruszać. Mógł się uśmiechać, co sprawiało, że odchodząc już się uśmiechnął. Opadł na kanapę, w dłoni trzymając długopis, który wyswobodził się z jego dłoni.. Nie ma go. Jego dusza ożyła, spotkała swoją drugą połówkę. Mógł już normalnie funkcjonować, pierwszy raz od dwóch lat pojawił się na jego ustach uśmiech, mimo, że już chodził gdzieś w niebie, w poszukiwaniu swojej miłości, dla której zrezygnował z innej.. Tak ciężko mu było żyć, ze świadomością jaka go prześladowała. Go nie było, a teraz był tam gdzie pragnął być. Jego ciało całkiem osłabło, stało się sztywne i zimne. Louis odszedł, tak po prostu  stało się to co miał w planach odkąd Harry znalazł się w trumnie. Osunął się po kanapie i wylądował na ziemi. Spowodowało to dosyć głośny huk, który obudził jego partnera. Wystraszył się, bo co to mogło być? Jakiś włamywacz? A może Lou spadł ze schodów. Przerażony wybiegł z pokoju w poszukiwaniu powodu, ale to co znalazł w salonie.. Załamało go. Stał jak wryty, nie mógł uwierzyć. Zrobił to, zrobił.. Kiedyś mu o tym wspominał, gdy się przyjaźnili, ale odkąd zaczęli się spotykać nie wspomniał już ani słowem. Zamurowało go totalnie, wziął głęboki wdech. Było już za późno, żeby wrócił do żywych, o kilka minut za późno. Szybko wykręcił numer na pogotowie i zapłakanym głosem powiedział co się stało, do końca nie wiedział jak i czemu zrobił to teraz? Jego oczom ukazała się kartka, cała we łzach. Rozpoznał to niewyraźnie czytelne pismo, kilka słów było rozmazanych.. Tak bardzo bał się tego co tam pisze, wziął go do dłoni i siedział płacząc, czytał go płacząc. To było silniejsze, nawet chociaż prosił żeby nie płakał, on też nie mógł dotrzymać obietnicy. Życie nie jest wieczne, jeśli nie ma miłości, nie ma sensu by istniało. Tak straszne jest to, że ludzie odchodzą z byle czego. Louis nie był taki. Był cholernym romantykiem, dlatego to zrobił. Teraz w spokoju mógł się napajać osobą jaką jest Harry, gdzieś w niebie. Zayn? Zayn wyniósł się od razu po pogrzebie. Wszystko mu o nim przypominało.





BOŻE WEŹ MNIE ZABIJ ZA TO JAK BEZSENSU MI TO WYSZŁO! JESTEM ZŁA, JAJEBIECOTOMADOCHUJABYĆ. CZEKAM NA KOMENTARZE PEŁNE KRYTYKI<3 MIAŁAM TAKI FAJNY POMYSŁ, ALE ZJEBAŁAM I JUŻ.. BTW. MASSIVE THANK YOU..
@LIAMSNIGGA

5 komentarzy:

  1. no hej żoneczko *.*
    jeszcze raz powiesz że to co napisałaś jest zjebane to cię własnoręcznie zamorduje kociaczku c:
    jest zajebiste i weź nawet nie zaprzeczaj. <333
    zrobisz to = odetnę cię od malika i seksu nie bd. no przykro mi c:
    haha love u ! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. powinnas dostac wpierdol za zakonczenie opowiadania :c
    to wyszlo ci zajebiscie i nie gadaj, ze nie :3

    @AdaTommo xx

    OdpowiedzUsuń
  3. weeź to jest tak zajebiście smutne ; c
    ale zajebiste ; d

    OdpowiedzUsuń
  4. PŁACZĘ!!! GIŃ. Świetnie piszesz!
    Zapraszam na: http://boundary-forest-mystery.blogspot.com/
    Wiem, że dopiero pierwszy, nie długi rozdział, ale byłabym wdzięczna gdybyś przeczytała i pozostawiła coś po sobie :) Przecież wiesz ile znaczy komentarz.
    Przepraszam za spam :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapraszam na: http://boundary-forest-mystery.blogspot.com/
    Pojawił się tam 2 rozdział! Zapraszam do czytania, komentowania i dodawania do obserwowanych :) ♥
    Przepraszam za spam :)

    OdpowiedzUsuń